piątek, 7 lutego 2014

Rozdział 15 .

'' [...] już jest dobrze , przy mnie jesteś bezpieczna ... ''


Leżałam teraz wtulona w idealny tors Nialla , a zegar wybijał północ . Nie byliśmy zmęczeni , przynajmniej ja nie byłam . Uwielbiałam takie momenty , sam na sam z naszymi myślami .
- Opowiedz mi coś o sobie . - powiedział nagle blondyn , na co zareagowałam delikatnym uśmiechem za który zostałam nagrodzona całusem w głowę .
- Co dokładnie chcesz wiedzieć ? - zapytałam unosząc wzrok na wysokość niebieskich tęczówek chłopaka.
- Jak tu trafiłaś ? Skąd się wzięłaś i co robiłaś z tym debilem ? - przełknęłam wielką gulę w gardle powstałą chwilę temu . Bałam się tego pytania , odpowiedź na nie była obrzydliwa .
- On mnie uratował . - wydukałam cicho , nie chcąc patrzeć w tym momencie na mojego towarzysza . Chłopak niepewnie przekręcił się , ale nic nie powiedział . Kontynuowałam .
- Trafiłam tu ... szukałam pracy . - zakończyłam nieco pewniej . - Trafiłam w nieodpowiednie towarzystwo , Chris nie był wtedy taki . On się zmieniał z biegiem czasu , potem zaczął mnie ... zaczął mnie bić - na samo wspomnienie do moich oczu napłynęły łzy , to było obrzydliwe . - Kiedy się z nim pokłóciłam , dzień przed poznaniem Ciebie - chłopak przytulił mnie bardziej , czując , że słowa które wypowiadam są dla mnie trudne- wrócił z imprezy , uchlany i naćpany . Nie wiedział co robi , albo robił to premedytacją i wtedy on mnie ... on mnie ...
- Już wystarczy . - Niall mi przerwał , mocno tuląc mnie do siebie i całując w głowę przerywając jedynie by wydusić z siebie słowa pocieszenia '' już jest dobrze , przy mnie jesteś bezpieczna '' . Zostałam wtulona w jego ciało do czasu gdy tak na prawdę mi przeszło . Przestałam już łkać , ale nie chciałam , żeby chłopak mnie puszczał . Tak na prawdę , w życiu nie zapłacę mu za to co dla mnie zrobił , uratował mnie nie jeden raz . Od Chrisa , od zła czyhającego zewsząd , od samej siebie .
- Już lepiej ? - chłopak zniżył się do wysokości moich oczu . Skinęłam głową wydobywając bezdźwięczne ''tak '' na co blondyn posłał  mi cudowny uśmiech , a w jego lewym policzku pojawił się dołeczek , którego nigdy wcześniej nie było dane mi zobaczyć .
- A co z Tobą ? - zapytałam składając buziaka na idealnym torsie mojego mężczyzny . - Skąd się tu wziąłeś? I kiedy stałeś się Aniołem ? - zachichotał , po wydobyciu ostatniego zdania z moich ust . Uśmiechnęłam się sama do siebie błądząc opuszkami palców po jego brzuchu .
- Kiedy byłem mały , moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym , nie sami . - przerwał . - był z nimi jeszcze mój starszy brat . Byli po środku . Ciężarówka zatrzymała się , nie wiedząc czemu a oni przywalili centralnie w jej tył , następny kierowca się zagapił i po prostu ich dobił . Wszyscy zginęli na miejscu .  - chłopak wziął głęboki oddech , ale nie chciał dać by łzy wypłynęły na zewnątrz . - Wtedy zamieszkałem z dziadkami , we wsi 200 kilometrów stąd . Tak na prawdę dzięki nim nie trafiłem do domu dziecka , kiedy odeszli postanowiłem rozpocząć nowe życie , tutaj . Miałem pieniądze , a nawet mnóstwo dostałem po dziadkach wszystko i to mnie zgubiło . Narkotyki imprezy - przewał by sprawdzić czy jeszcze słucham . Słuchałam . - miałem jednym słowem za dobrze . Nie musiałem pracować , kupiłem sobie dom , a kiedy wstąpiłem do tego naszego '' gangu '' wtedy stać było mnie już na wszystko . I wtedy pojawiłaś się Ty . Obserwowałem Cię codziennie , jak jakiś psychopata , codziennie jeździłem pod sklep w którym pracowałaś , jak wtedy . Zauważałem zmiany , nie dało się ich nie zauważyć . I wtedy tej pierwszej nocy kiedy spędziłaś ją pod moim dachem , przyrzekłem sobie , że już nic nigdy w życiu Ci się nie stanie . - Na te słowa , podniosłam głowę i namiętnie wpiłam się w usta blondyna , to były najpiękniejsze słowa jakie kiedykolwiek w życiu słyszałam .
- Dziękuję - tylko na tyle było mnie stać . Chłopak uśmiechnął się i delikatnie musnął swoimi ustami mój policzek .
- A dziewictwo ? - zapytał , na co ja zaczęłam się wiercić .
- A Twoje tatuaże ? - rzuciłam .
- Zapytałem pierwszy .
- Ja też , w pewnym sensie . - zaczął się śmiać , ale złamał się .
- Każdy z nich ma jakieś znaczenie , nie mam tatuażu który jest zrobiony bo '' był ładny '' odzwierciedlają moją przeszłość . Pamiętasz jak pierwszego dnia zapytałaś kto to Alishia ? To moja matka , która zawsze powtarzała mi , że cokolwiek by się działo , jak źle by było , nie mam tracić nadziei , bo ona umiera ostatnia.
- Była bardzo mądrą kobietą i masz jej oczy . - zachichotałam , gdy chłopak spojrzał na mnie dziwnie . - W salonie stoi jej zdjęcie , jej , Twojego taty i brata . Na początku wahałam się , bo moglibyście być bliźniakami .
- Tak gdyby nie te 5 lat różnicy . -zaśmiał się. - Gdyby wtedy nie zginął , prawdopodobnie on pomógłby mi układać życie . - uśmiechnął się mdławo .
- A ten ? - zapytałam wskazując na nieznaną wytatuowaną datę pod ręką .  Za wszelką cenę chciałam zmienić temat , wiedziałam co znaczy '' powrót do przeszłości '' .
- Data śmierci mojej babci . To był naprawdę ciężki dzień - jestem debilką .
- Przepraszam nie wiedziałam .
- To nic . - uśmiechnął się . - Teraz Ty . - spojrzał na mnie pytająco .
- Co ja ? - zdziwiłam się .
- Odpowiedź na pytanie . Ile miałaś lat kiedy straciłaś dziewictwo ? - zawahałam się , ale musiałam odpowiedzieć , on odpowiedział na moje pytanie .
- Dobranoc skarbie . - cmoknęłam go w usta .
- Emily ! - zaczął się śmiać .
- Tak Niall , bardzo , bardzo Cię kocham .
- No mów .
- Wiem , że ty też mnie kochasz .
- Ej tak się nie będziemy bawić .
- Ale tu jest zimno . Brrr ... Gdybym miała , swojego osobistego kaloryfera , który mógłby mnie teraz przytulić i sprawić , że nie będzie mi już tak potwornie zimno , oddałabym wszystko .
- Już dobra , dobra . - chłopak przytulił się do moich pleców .
- Od razu lepiej . - zachichotałam .
- Mam pomysł - rzucił Niall po chwili ciszy . - Zróbmy grilla lepiej się poznacie , będzie fajnie .
- Niech pomyślę , nie . - odpowiedziałam oschle .
- Niby dlaczego ?
- Bo nie mamy basenu , a fakt że miałabym się tłuc z tą rudą mendą na ziemi mi nie odpowiada .  - Chłopak zachichotał słodko do mojego ucha i teraz to on postanowił mnie nie słuchać .
- Dobrze , załatwię wszystko . Jutro impreza u państwa Horan .
- Hohoho , u kogo ? - zapytałam udając oburzoną .
- U Nas . - zaśmiał się i całując moją skroń , zapadła cisza . Głucha , ale przyjemna , w której tylko mogłam dziękować Bogu za taki a nie inny los .

***

- Hazz , jest cały czas z tą rudą szumowiną ? - zapytał Loui , upijając łyk swojego napoju . W odpowiedzi przytuliłam go . 
- Kocham Cię . - chłopak spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem . 
- Wiesz mi to nie przeszkadza , ale uważam , że Twój chłopak może połamać każdą możliwą kość w moim ciele na tę wiadomość . 
- Och nie o to chodzi ! Ty mnie rozumiesz . Wszyscy inni są przekonani , że ona jest idealna . - wykrzywiłam usta , w geście obrzydzenia . 
- Uwierz nie wszyscy . - zaczęliśmy się śmiać , a całą konwersację przerwał nam dzwonek do drzwi . Poszłam otworzyć , a tam nikt inny jak Harry z lisem . 
- Hej , Hazz . - przytuliłam go . - Zapraszam . - wpuściłam ich (powstrzymując się od komentarzy typu '' nie zostaw sierści '' ) . Wszyscy goście już byli . Liam przyszedł z tego co wiedziałam z Danielle , była urocza . Zayn z Perrie , uwielbiałam ją . Hazz przyszedł no wiecie i Lou pojawił się sam . Atmosfera nie była napięta wszyscy ze sobą rozmawiali i zapoznawali się . W sumie to wszyscy się znali , podobno tylko Danielle była nowa , ja i wiecie kto . Wszystko było idealnie aż do momentu gdy rudzielec zabrał głos .
- Zagramy w butelkę ? - wszyscy zaczęli przytakiwać , i kierować się w stronę stołu w samym centrum ogrodu  . Nie chciałam tam iść już miałam się cofnąć , ale coś mi przeszkodziło . Ktoś. 
- Chodź skarbie będzie fajnie . - blondyn objął mnie w tali i chwilę później siedzieliśmy przy stole , a butelka ruszyła w ruch , który spowodowała ognistowłosa . Z moim szczególnym szczęściem butelka zatrzymała się na mnie  . No pięknie . 


-----------------------
Hej Miśki ♥ mam dwie sprawy . 
pierwsza sprawa : 
wprowadzam zasadę 
20 komm = nowy rozdział . 
Naprawdę , przepraszam , ale zrozumcie mnie jest 39 obserwatorów a komm 18 , nawet nie połowa . 
i druga sprawa pojawiło się dwóch nowych bohaterów . 
Soo : KLIK :)
mam nadzieję , że mnie jeszcze nie znienawidziliście :) 
Kocham ♥ xx 




wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział 14 .

Zawiera sceny +18 . 

'' Niewiarygodne ... ''

- Emily stój ! - Horan nie dawał za wygraną .
- Wcale nie muszę z Tobą gadać . - chłopak zamknął drzwi od łazienki .
- To było twoje '' grzeczne '' uświadomienie ? O co Wam poszło ? - kochanie , naprawdę nie wiesz ?
- Och zamknij się już . - odwróciłam się w jego kierunku mierząc go zabójczym spojrzeniem .
- Zmuś mnie . - rzucił patrząc prosto w moje oczy .
- Dobra . - zbliżyłam się do niego i namiętnie wpiłam się w jego usta . Nie przestając go całować przywarłam swoim ciałem do jego , tym samym przyciskając go do ściany . - Jak będziesz niegrzeczny , to zrobię z Tobą to samo co z tą rudą . - wydukałam pomiędzy pocałunkami . Chłopak objął mnie w tali , i zaczął oddawać pocałunki . Uniósł mnie ku górze , nie przestając całować . Usadowił mnie na szafkę która znajdowała się obok zlewu . Blondyn odwrócił się i przekręcił zamek od drzwi . Po chwili wrócił do mnie i znowu zaczął całować . Gdy dotarł do piersi , diabelnie szybko pozbył się mojej górnej części bikini . Zaczął ssać moje sutki , które pod wpływem jego oddechu poczęły twardnieć . Niall zsunął ze mnie majtki , i zjechał niżej rozszerzając moje nogi . Oblizał dwa palce i wsunął je we mnie . Jęczałam z rozkoszy . Po chwili zatrzymałam go , zeskoczyłam z szafki i gdy byłam już na ziemi pozbyłam się jego kąpielówek . Jego przyjaciel był już gotowy . Uklękłam przed nim i biorąc jego męskość do buzi zaczęłam go rozgrzewać . Chłopak jęczał z rozkoszy , tak długo aż spuścił się w moich ustach . Wstałam i ponownie zaczęłam go całować . Horan uniósł mnie ku górze i przywarł mną do ściany . Odszukałam jego członka , a blondyn momentalnie wszedł we mnie . Rozpływałam się z rozkoszy . Horan poruszał się szybciej i szybciej , było mi coraz lepiej . W momencie gdy doszłam chłopak posłał mi przepiękny uśmiech i zatopił się w moich ustach . Postawił mnie na ziemię i oboje zaczęliśmy się ubierać . Chłopak wsunął na siebie swoje kąpielówki , po czym pomógł zawiązać mi bikini .
- Jesteś najlepsza . - wyszeptał mi do ucha diabelnie seksownie drażniąc przy tym płatek mojego ucha .
- Lepsza niż ta ruda żmija ? - zapytałam , odwracając głowę tak , że mogłam spokojnie patrzeć w jego niebieskie tęczówki . Widziałam w nich odrobinę przerażenia , ale i zdecydowanie .
- I co Ci nagadała ? - zapytał obracając mną tak , że patrzyłam centralnie na niego .
- Że  jesteś cholernie pociągający , że razem wyćwiczyliście Twoją wprawę w seksie , że w ogóle do siebie nie pasujemy , że ...
- Och dobrze przestań już . - przerwał mi -  Dobrze wiesz , że to kłamstwa .
- Oczywiście . - burknęłam i odwróciłam się w stronę kranu aby przemyć sobie buzię . Spojrzałam w lusterko i przeraziłam się . Moje włosy były takie poplątane . Przejechałam je ręką  , ale wtedy tylko pogorszyłam sprawę .
- Wyglądam okropnie . - wydukałam cały czas patrząc w lustro .
- Mogę Ci przysiąc , że jesteś najpiękniejszą dziewczyną na tej imprezie . -chciałam już coś powiedzieć- i na całym świecie . - uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek . Znał mnie .
- Idziemy ? - zapytałam , patrząc w jego przecudowne i najpiękniejsze na świecie oczy .
- Z Tobą zawsze . - Uśmiechnęłam się i łapiąc go za rękę wyszliśmy z toalet . - Obiecujesz , że będziesz grzeczna ?
- Hmm ... - udawałam zamyśloną . - spróbuję  . Chłopak uśmiechnął się i mocno objął mnie ramieniem .
Szliśmy przez dom , w kierunku ogrodu , a ja na prawdę nie miałam ochoty na zobaczenie tej szmaty .
- No proszę , jest nasza zwyciężczyni . - usłyszałam za sobą rozbawiony głos . Odwróciłam się i zobaczyłam śmiejącego się bruneta . Znałam go .
- To Ty szykowałeś okno ? - zapytałam .
- Właśnie ja . - ukłonił się zabawnie . - Ostra jesteś . - puścił mi oczko i gdzieś sobie poszedł . Mój mężczyzna aż kipiał złością .
- Widzisz ? Jest po równo . Też masz ochotę mu przywalić ? - chłopak skinął głową . - A ja właśnie nie mogłam się opanować. - dokończyłam i pocałowałam blondyna w usta . Szliśmy jeszcze kawałek ale coś przykuło moją uwagę .
- Niewiarygodne . - nie wierzyłam w to co widzę . Chłopak spojrzał w kierunku w którym mu poleciłam i zachłysnął się powietrzem . Ta ruda suka całowała się z tym uroczym kręconym chłopakiem .
- Harry ! - krzyknęłam a chłopak momentalnie przestał się z nią ślinić . Gdy nas zobaczyli , kręcony ją objął i zaczęli kierować się w naszym kierunku .
- Jesteśmy ... - zaczął ale mu przerwałam .
- Nie obchodzi Nas to . - posłałam mu uśmiech ignorując tą dziwkę chciałam iść dalej , ale coś mi nie pozwoliło . Zatrzymałam się obok niej i pochylając się nad jej uchem szepnęłam :
- Nie stracił wparawy , jest w dobrej formie . - uśmiechnęłam się do niej , a jej mina była bezcenna . Złapała biednego Hazza za rękę i gdzieś z nim poszła .
- Jedziemy do domu ? - zapytałam .
- Co jej powiedziałaś ? - zapytał zaciekawiony .
- Nie powiem . - posłałam mu tajemniczy uśmiech .
- W takim razie nigdzie nie jedziemy . - odwzajemnił uśmiech .
- W takim razie , zamówię taksówkę . - ustałam na palcach i całując go w policzek zaczęłam kierować się w stronę łazienki w celu ubrania się w moją sukienkę . Chłopak stał chwilę zamurowany , ale po chwili zaczął biec za mną .
- Emily ! - krzyknął łapiąc mnie za rękę .
- Zawsze wiedziałam , że jesteś grzecznym chłopcem . - pocałowałam go w usta , i nie zmieniając kierunku trasy ,poszliśmy do łazienki . Gdy się  przebraliśmy , pożegnaliśmy się ze wszystkimi i wróciliśmy do domu . To był ciężki dzień , ale jestem pewna , że zapamiętam go na długo .

------------------------------
Nie umiem pisać +18 , ale to już wiecie . 
Dzięki za komm ♥ 
Kocham . xx 

niedziela, 2 lutego 2014

Rozdział 13 .

'' Co rude to wredne ... ''

Zaraz po otworzeniu oczu , do moich nozdrzy dotarł przepiękny zapach , Niall robił śniadanie . Przeciągnęłam się i nakładając zieloną koszulkę blondyna zaczęłam schodzić po schodach .
- Mmm , co tak pięknie pachnie ? - podeszłam bliżej by przytulić się do pleców mojego mężczyzny . 
- Naleśniki dla mojej królewny . Jak się spało ? - odwrócił się i ucałował czubek mojej głowy . 
- Wyśmienicie . - zachichotałam , a Niall posadził mnie na blacie . 
- Ślicznie Ci w moich rzeczach . 
- Tylko w Twoich rzeczach ? - zapytałam , udając  oburzoną . Niebieskooki się zaśmiał i zaczął mi wpychać naleśnika do buzi . Robił to tak , że nie można było się nie śmiać . 
- Musisz jeść ! - krzyknął oburzony gdy wyrwałam mu widelca z ręki . 
- A to niby czemu ? 
- Bo jesteś taka ciasna . - wydukał i zaczął się śmiać . 
- Ty palancie ! - krzyknęłam rozbawiona , zeskakując z blatu i goniąc go po całej kuchni . W efekcie czego byłam cała w mące , blondyn też . Kilka sekund później Horan leżał na ziemi , a ja na nim . 
- I co teraz ? Cały czas nad Tobą góruję - zachichotałam - Nie nudzi Ci się to ? 
- No to patrz . - blondyn momentalnie obrócił nami tak , że to teraz On był na górze .  - Mam dla Ciebie propozycję . - pocałował mnie zachłannie w usta . - Nie do odrzucenia . - znowu mnie pocałował . - Jedyne co musisz zrobić - buziak - to wyglądać ładnie . 
- Horan przeginasz . - szurnęłam go w bok . 
- Przecież żartuję . - zaśmiał się słodko . - Idziemy na imprezę , do Harrego i Tomlinsona . 
- Do domu ? 
- Mają basen . 
- Będziesz się kąpać ? - zapytałam zdenerwowana już na samą myśl o tym jak mojego mężczyznę będą pożerać wzrokiem inne pindzie . 
- Będziemy się kąpać . Razem . - pocałował mnie zachłannie w usta . 
- Nigdzie nie idę . 
- Co ? 
- Naleśniki ! Niall naleśniki się palą ! - krzyknęłam , a chłopak jak oparzony wstał ze mnie i zdejmując patelnię z kuchenki spojrzał na mnie miną mordercy , po chwili wybuchając śmiechem .
- To Twoja wina ! - zaczął mnie łaskotać . 
- Niall - hahahaha - przestań - hahahaha - błagam - hahahaha - skarbie . - chłopak nie dawał za wygraną . W końcu uciekłam z jego sideł i migiem zaczęłam kierować się w stronę schodów . 
- Idę się kąpać bałwanku . - byłam cała w mące .
 - A co zemną Śnieżynko ? 
- Naleśniki same się nie upieką . - wytknęłam mu język i pobiegłam na górę . Wzięłam z szafy swoje szare dresy i T-shirt blondyna , skoro tak bardzo mu się w nich podobam . Weszłam pod prysznic rozkoszując się strumieniami wody które obmywały moje ciało . 
- Hej , Księżniczko , bo się utopisz ! - zaczął się śmiać . 
- Wynocha ! - krzyknęłam rzucając w niego ręcznikiem .
- Ja wychodzę , za godzinkę będę . - poinformował mnie .
- Gdzie idziesz ? - zapytałam .
- Przepraszam ... nie słychać Cię ! 
- Niall kretynie !
- Tak Emily ja też Cię bardzo kocham ! - zaczął się śmiać i zamykając drzwi od łazienki , gdzieś sobie poszedł . 


***

- Emily gotowa ?! - blondyn jak zwykle się śpieszył . 
- Oj zaraz idę no ! - krzyknęłam zdenerwowana , zapinając kolczyk . Przejechałam ręką włosy i już byłam gotowa gdy zaczął wibrować mi telefon . 
Harry : '' Załóż sukienkę .  ''  - aha ? Zachichotałam cicho i odpisałam tylko krótkie 
'' Za późno , już jedziemy . '' - skłamałam . Miałam na sobie '' nasz '' ( czyt . Nialla )  ostatni nabytek - miętową sukienkę . Poprawiłam włosy i ostatni raz spoglądając w lustro zaczęłam schodzić po schodach .
- Łaał . - blondyn uśmiechnął się na mój widok . - Wyglądasz ... Łał . 
- Dzięki , ty też wyglądasz ...  łał . - zaczęliśmy się śmiać . 
- Proszę . - chłopak podał mi opakowanie . 
- Co to jest ? - zapytałam szybko .
- Prezent . 
- Z jakiej okazji ? 
- Tak bez okazji . - zaśmiał się . - Otwórz . 
Zrobiłam jak kazał . Dostałam nowiusieńki strój kąpielowy , no tak , bo to impreza nad basenem . 
W mgnieniu oka zaparkowaliśmy pod willą chłopaków . Było mnóstwo ludzi , mnóstwo dziewczyn , mnóstwo oczu gapiących się na mojego chłopaka !
- Kłamałaś ! - zaczął śmiać się Harry - Masz sukienkę ! 
- Jak widać . - przytulił mnie mocno . Horan zmierzył go wzrokiem mordercy . 
- Tam jest łazienka , możecie iść się przebrać . - skinęliśmy głową i poszliśmy przebrać się w stroje kąpielowe . Gdy wychodziliśmy z łazienki kelner podał nam kolorowe drinki .
- Mam ochotę na taniec . 
- Co tylko sobie życzysz . - zaczęliśmy kierować się w stronę basenu gdzie wszyscy tańczyli . Blondyn objął mnie w tali i zaczęliśmy tańczyć . 
- Widzisz tą rudą przy barze ? 
- No widzę . - odpowiedział . 
- Pożera Cię wzrokiem , i uwierz , że jeżeli nie przestanie to ja ją pożrę , ale nie wzrokiem . - uprzedziłam. 
- Przestań skarbie jestem Twój , i tylko Twój . 
- Ja to wiem i Ty to wiesz , ale Ona tego nie wie , zostań tu , a ja jej to grzecznie uświadomię . - rzuciłam wpijając się namiętnie w jego usta . - Pacz nie muszę się fatygować . - powiedziałam oschle , gdy ta ruda żmija zaczęła kierować się w naszym kierunku . 
- Hej Nialler . - rzuciła przytulając chłopaka . Myślałam , że ją uduszę ! 
- Wy się znacie ? - zapytałam zdziwiona . 
- Tak jakby . - Niall się zawahał .
- No powiedź Horan . - rudzielec się wysilał . 
- Kiedyś byliśmy parą .  - zatkało mnie . Teraz chciałam ją zabić ! 
- Ach , parą ... - wzięłam głęboki oddech . - Głupia dziwka . - wyszeptałam wrednie . 
- Słucham ? 
- Teraz my jesteśmy parą . - ledwo się powstrzymałam , żeby nie wytknąć jej języka . 
- Horan ! Pomóż Nam ! - dobiegł do nas głos Tomlinsona . Chłopak spojrzał na mnie bezdźwięcznie pytając o zgodę . 
- Idź , zaopiekuje się nią . - ruda suka . Skinęłam a chłopak całując mnie w policzek , zginął wewnątrz budynku . 
- W ogóle do siebie nie pasujecie . - przeszła do rzeczy . 
- A jednak to prawda . 
- Co ? 
- Co rude to wredne . - wytknęłam jej język .
- Niegrzeczna . - zaśmiała się . 
- Bezczelna . - przedrzeźniałam ją . 
- Kochałaś się już z Niallem ? - trzymajcie mnie , bo ją rozwalę . 
- Przepraszam ? 
- Głucha jesteś ? Jestem ciekawa czy nie stracił wprawy , którą razem wyćwiczyliśmy . - Zostały Ci trzy sekundy życia lisie . 
- Nie opowiada mi o swoich  wpadkach . - odwróciłam się na pięcie , i już chciałam triumfalnie i z honorem odejść gdy ta jędza uderzyła mnie w głowę . Odwróciłam się napotykając jej roześmiany ryj . 
- To było z przyjemności . - poprawiła mnie . 
- A to - przywaliłam jej z pięści w nos - było z zazdrości ! - Złapała się za bolące miejsce i przeklinając pod nosem , nie dawała za wygraną .  Złapała za moje włosy i zaczęła szarpać , zrobiłam to samo . 
- Puszczaj jędzo ! - krzyczałam , ale bez skutku . Wokół nas zgromadziło się mnóstwo gapiów , zaczęli dopingować , każdy swoją . 
- Bezczelna suka ! - upokarzała mnie . 
- Wredna dziwka ! - odgryzłam się . 
Ciągnęliśmy się za włosy  mocno , żadna nie dawała za wygraną . Gdy już myślałam , że wygrałam wpychając ją do basenu pociągnęła mnie za sobą . Szmata .  Puściła moje włosy a ja korzystając z okazji wskoczyłam jej na plecy cały czas szarpiąc . Okładałam ją tak długo aż przerzuciła mnie przed siebie , tak że ponownie byłam w wodzie . Nie daruję jej tego . 

***

- Laski się biją ! - dotarł do nas głos jakiegoś rozbawionego gościa . 
- Nie mogę tego przegapić . - Harry pobiegł szybko w stronę basenu . 
- Które ? - podszedłem bliżej niego , z nadzieją , że może którąś znam . 
- Jakaś ruda z brunetką . - o kurwa . TO NIE EMILY , TO NA PEWNO NIE EMILY !
- Horan ! Emily się bije ! - wbiegł do domu zdyszany Styles , potwierdzając moje obawy . 
Sprintem pobiegłem w stronę basenu , przepychając się przez tłum . No tak co mogło być lepszego od gapienia  się na dwie pół nagie laski . Przepychałem się aż do momentu gdy jeden z gości mnie zatrzymał . 
- Zostaw , niech się leją . - zmierzyłem go wzrokiem mordercy , od razu zrobił mi przejście , to co zobaczyłem , przechodziło wszelkie granice . 

***

- I co ruda szmato ?! To nadal z przyjemności . - krzyknęłam rozwiązując jej stanik , który sam się '' zmył ''. Zrobiła to samo z moim , w duchu przeklinałam Horana , za kupienie tak bezmyślnej rzeczy , w moim starym bikini takie coś nie miało by miejsca . Złapałam go w ostatnim momencie , jedną ręką trzymając biustonosz  drugą wpychając jej ryj pod wodę . 
- Emily ! - krzyknął Horan wskakując do wody . Zaczął mnie od niej odciągać ale ja znowu złapałam ją za jej długie ogniste włosy . Z drugiej strony rudzielca odciągał Harry . 
- Emily puść ją ! 
- Zostaw mnie ! - krzyczałam na niego !
- Puść ją ! - wrzeszczał .  Nie robiłam sobie z tego niczego , i wszystko byłoby dobrze gdyby nie te przeklęte łaskotki . Zaczął mnie gilgotać , a ja nie mogłam opanować śmiechu . 
- Horan ! Zostaw ! - krzyczałam na przemian ze śmiechem . W końcu Styles odciągnął rudą w przeciwnym do nas kierunku . 
- Rozejść się ! Tu się nic nie dzieje ! - rozkazał Harry , wszystkim gapiącym się na całe zajście . 
Niebieskooki zawiązał mi stanik i o własnych siłach wyszłam z basenu . 
- Jeszcze z Tobą nie skończyłam ! - krzyknęłam w jej kierunku , na co ona wytknęła mi język ! Musiałam to zrobić  ponownie wskoczyłam do basenu z nadzieją zabicia jej , ale Horan znowu mnie powstrzymał . - I tak Ci przyłożę - krzyknęłam wytykając jej język . - A Tobą zajmę się w domu ! - rzuciłam patrząc bezdusznie na zdezorientowanego blondyna , który grzecznie podążał za mną w stronę toalet . 

--------------------------------
No hej ! ♥
Miło jest czytać te Wasze motywujące komentarze ♥
aż człowiekowi lepiej na duszy :) od razu weny dostałam XD ♥ 
Mam już pomysły na następne rozdziały , hahaha , muszę zapisać bo zapomnę ♥ 
Dziękuję za wszystko ! 
Jak możecie to zostawcie coś po sobie : * kocham . xx 










czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 12 .

 '' Kiedy umrę , wszystko co moje stanie się Twoje , oprócz snów . ''

Nim się obejrzałem , byliśmy już w samym środku opuszczonej hurtowni . Tak jak ustaliliśmy tak się stało . Lou był z Hazzą , a ja z Maikiem i Paynem , obstawialiśmy tyły . Nagle w mojej kieszeni zaczął wibrować telefon . Tomlinson .''  Na mój sygnał , atakujemy . '' przeczytałem zawartość wiadomości i pokazując pozostałym SMS'a przygotowaliśmy się do akcji .  Jak na zawołanie po całym pomieszczeniu rozległ się głośny strzał . Ruszyliśmy sprintem w stronę z której wcześniej wydobył się sygnał i już po chwili , byliśmy na miejscu . No tak , Tomlinson razem ze Stylesem dali już sobie radę . Dwóch leżało , zalanych krwią , a dwóch jeszcze żyło . Tak sądzę . Chłopaki podbiegli do oszołomionych i ledwo przytomnych dziewczyn. Zaczęli sprawdzać po kolei tętno  
Zrobiło mi się ich żal , były tu przetrzymywane i gwałcone . Po chwili usłyszeliśmy głośny pisk opon . Tyga wrócił . Ta świnia nie zdawała sobie sprawy , z tego co tu zaszło . Tomlinson wstał, będąc gotowy , zrobić z nim to , co z poprzednimi . 
- Ja to zrobię . - wysyczałem przez zęby , kierując się w stronę wyjścia . 
- Malik . - Tommo , wskazał głową w  moim kierunku . - asekuruj go . Mulat posłusznie wykonał rozkaz bruneta i już po chwili podążył za mną . Stałem na przeciwko tego skurwiela , dzieliło nas kilka metrów . 
- O mój stary przyjaciel ! - wyszczerzył się .
- Zamknij się . - wysyczałem . - Masz trzy sekundy życia . Chcesz coś powiedzieć ? - zapytałem , z ironią nie mogąc doczekać się by nacisnąć ten pieprzony spust . 
- Nie zastrzelisz mnie . - zaśmiał się . - Ja umrę a Ty trafisz za kratki . 
- Założysz się ? 
- Horan , stój . - mulat  mnie powstrzymał , kładąc rękę na moim ramieniu  . - On ma racje . 
- Nie pierdol . - spojrzałem w stronę Malika wzrokiem pełnym pogardy . - Musi za to zapłacić . 
- Tak ? - zapytał - Zabijesz go teraz , poboli i przestanie . Zostawisz go , trafi za kraty , a tam mu tego nie darują . Wiem co mówię . - Mierzyłem Malika od góry do dołu nie mogąc złapać oddechu . 
Wkrótce potem na miejscu pojawiła się policja i pogotowie . Tygę zakuli , a ja nie byłem z tego dumny . Może Malik miał rację . 
- Dzięki Horan . - podszedł do mnie jeden z funkcjonariuszy . - Dzięki Tobie , te laski wogóle jeszcze żyją . 
- To nie tylko moja zasługa . - odpowiedziałem oschle , bez żadnych skrupułów . - Do nich gratulacje . - rzuciłem wskazując głową w stronę chłopaków stojących nieopodal Nas . 
- Gadałem z nimi . Mówią , że to dzięki Tobie . - pokręciłem przecząco głową . 
- Mniejsza o to . - spuściłem głowę . 
- Mimo wszystko , dzięki . - odpowiedział i zaczął się oddalać . 
- Stój ! - zatrzymałem go . - przypilnuj , żeby ten skurwiel dostał to na co zasłużył . 
- Zobaczę co da się zrobić . - zaśmiał się i przybijając mi piątkę wsiadł do radiowozu . 
- Co teraz ? - usłyszałem za sobą roześmianych chłopaków . 
- Róbta co chceta , ja jadę do domu . - zaśmiałem się . 
- Dzwoniła Pezz , Emily , już wie . - spuściłem głowę , przeklinając pod nosem . 
- Czyli jadę po opierdol . - zaczęli się śmiać .  Pożegnałem się z chłopakami i wsiadając do samochodu , z piskiem opon ruszyłem w stronę domu . 

***

Zaparkowałem tuż przed domem . Oparłem się o siedzenie samochodu , kładąc głowę na oparcie . Zamknąłem oczy i nerwowo zmierzwiłem włosy . Wysiadłem z samochodu i zamykając go , ruszyłem w stronę domu . Zrobiłem kilka głębokich wdechów .
- No Horan zaciągnij się , bo to może być ostatni raz kiedy stoisz o własnych nogach . - zaśmiałem się i otworzyłem drzwi . Wszedłem do środka , ktoś krzątał się po kuchni . W duchu błagałem , żeby to nie była Emm . 
- Hej Pezz . - rzuciłem , gdy ujrzałem blondynkę wkładającą naczynia do zmywarki . - Jest źle ? 
- Śpi . Strasznie się bała . Idź do niej . - powiedziała i podchodząc bliżej mocno mnie przytuliła . - Nie zmarnuj takiej szansy . - dała mi buziaka w policzek i zabierając swoje rzeczy opuściła nasze mieszkanie .
Zacząłem kierować się w stronę naszej sypialni . Spała . Usiadłem na skraju łóżka , i bacznie się jej przyglądałem . Patrzyłem na nią , przez chwilę , ale gdy przez przypadek  kichnąłem przebudziła się .
Szybko usiadła i mocno mnie przytuliła . Łzy na jej policzkach był zaschnięte . 
- Dlaczego mi to zrobiłeś ? - zapytała i znowu zaczęła płakać . Jedną ręką gładziłem jej włosy a drugą tuliłem do siebie . 
- Ja chciałem po prostu , żeby ten skurwiel pożałował tego co zrobił . 
- Rozumiem . - spojrzała mi prosto w oczy . - Ale nie Twoim kosztem . Ty nawet nie wiesz co ja czułam , gdy Cię nie było ... myślałam,  że umrę . Perrie dała mi kilka tabletek podejrzewam nasennych wmawiając,że są na kaszel i zasnęłam . 
- Przepraszam . - wydukałem , przerywając jej tą męczącą rozmowę . Mocno wtuliłem się w jej włosy , ale ona wyszła z mojego uścisku i okrakiem usiadła na moich kolanach . 
- Nie rozumiem Cię . Najpierw mnie w sobie rozkochujesz , a potem doprowadzasz do szału , to Twój urok? - zapytała , cichutko chichocząc . 
- Nie , to tylko przy Tobie tak wariuję . - odpowiedziałem a ona mocno wpiła się w  moje usta . 
- Wiesz co by się stało , gdybyś zginął ? 
- Kiedy umrę , wszystko co moje stanie się Twoje , oprócz snów . - odpowiedziałem a Emily ponownie mnie pocałowała . 
- To było piękne Niall . - rzuciła , mierzwiąc moje włosy . - Mimo wszystko dziękuję Ci za to co dla mnie robisz .  . 
- Chyba wiem jako możesz mi podziękować . - obróciłem ją gwałtownie tak , że to teraz ja górowałem . Zacząłem składać na jej ciele pocałunki .  Poddała się . Po upojnej nocy , oboje zasnęliśmy . Teraz miałem wszystko czego potrzebowałem . 


----------------------------------
Hej Miśki . Tak zdaję sobie sprawę , że te rozdział są coraz bardziej badziewne 
ale poprawię się . Tak myślę . 
A tymczasem . 
Dziękuję za kom ♥ 
Jeśli możecie to :








poniedziałek, 27 stycznia 2014

Rozdział 11 .

''  Dobra , zakończmy to raz na zawsze ... ''

- Emily ! - po domu rozległ się głośny , zachrypnięty głos . Zanim zdążyłam zareagować , chłopak o kręconych włosach stał już w drzwiach sypialni . Praktycznie całe jego ciało było zatuszowane .  Spojrzałam na niego kompletnie zdezorientowana , no bo w końcu , on był w naszym domu ... wszedł do niego ... i ja nie musiałam otwierać mu  drzwi . Byłam pewna , że Horan wychodząc zamknął je za sobą .
- Jesteś Perrie ? - zapytałam , posyłając mu uśmiech .
- Bardzo zabawne . - odpowiedział sarkastycznie , po chwili odwzajemniając uśmiech , a w jego policzkach pojawiły się dwa urocze dołeczki .
- Więc Ty jes... A psik ! - przerwałam moją zaciekawiającą wypowiedź kichnięciem .
- Nie nie . - zachichotał . - Jestem Styles , Harry Styles .
- Z tego co wiem , miała przyjść Pezz ?
- Skąd znasz Perrie ? - zapytał , i usiadł na skraju łóżka  .
- No właśnie chodzi o to , że jej nie znam . - wydukałam , po czym wytarłam chusteczką nos .  - Zresztą Ciebie też nie znam .
- Jak to ? Przecież Ci się przedstawiłem . - posłał mi uśmiech i wstał z łóżka . - Perrie , jest na dole . - poprawił mi koc . - Robi herbatę i zaraz tu będzie .
- To bardzo miłe , ale dam sobie radę .
- Tak , tak . Ja będę już leciał . Zostawię Was same .
- Okej .
- Miło było Cię poznać Emms , szczerze mówiąc - zaczął gadać i znowu usiadł na łóżku - nie wierzyłem , że Horan ma dziewczynę . Zawsze to była jakaś chwilowa miłość , a teraz ? Tak jakby się zmienił .
- Styles ! - w drzwiach pojawiła się blondynka z tacką w ręku . Miała mnóstwo tatuaży , a wargę przekutą kolczykiem . Chłopak na jej słowa wstał z łóżka jak oparzony . - Nie zanudzaj chorej ! - dokończyła stawiając herbatę , na szafkę nocną . - Jestem Perrie - zwróciła się do mnie - A z tego co wiem , Ty jesteś Emily .  - skinęłam głową na znak , że wszystko się zgadza .
- Widzę , że Nialler załatwił całą obsługę . - zażartowałam upijając łyk herbaty .
- Styles - zaczęła niebieskooka - jest tu przypadkiem , więc zmykaj już . - posłała mu uśmiech , a chłopak przedrzeźniając ją wyszedł z pokoju . - Proszę , to Ci pomoże . - podała mi tabletki , a ja je połknęłam krzywiąc się ich smakiem .
- Dziękuję . - powiedziałam , poprzedzając słowa kichnięciem .
- Nieźle się załatwiłaś .
- Yhym . - wysapałam upijając łyk cieczy .
- Więc  ?
- Co więc ? - zapytałam odstawiając kubek na szafkę nocną .
- Jak się poznaliście ?

Perspektywa Nialla . 

Podjechałem pod wyznaczone miejsce, jednak nikogo jeszcze nie było . Ze źródeł wynikało , że ta świnia jest właśnie tutaj . Wyjąłem kluczyk ze stacyjki i zacząłem  nerwowo uderzać nim  o kierownicę mojego auta. Nagle do środka , wparował mulat , oglądając się za sobą ,czy nikt go nie zobaczył . 
- Na razie mamy wszystko pod kontrolą . Dzwoniła Pezz , jest u Emily , a Styles już jedzie . 
- A co z Paynem i Tommo ? 
- Są w środku . Badają teren . Wszystko jest okej .  - wraz z końcem wypowiedzianych słów Zayna , z piskiem opon pojawił się Styles . 
- Dobra , zakończmy to raz na zawsze .  - powiedziałem i wyjmując pistolet zza paska moich spodni , razem z chłopakami zaczęliśmy kierować się w stronę opuszczonej fabryki . Nagle telefon Malika zaczął wibrować, chłopak odebrał go przykładając do ucha .
- Aha , okej . Dobra czekamy . - rozłączył się . - Lou dzwonił , że mamy czekać przy wejściu . Jest jeszcze coś czego nie przewidzieliśmy . 
- Powiedział co ? - rzuciłem niecierpliwie . 
- Spokojnie Horan . Zaraz tu będą . - uspokajał Styles , załadowując magazynek swojej broni . Po kilku minutach , dołączyli do nas chłopaki . 
- Nie jest dobrze . - wysapał Tomlinson , chowając broń za pasek spodni . - W środku przechowują jeszcze kilka innych dziewczyn . 
- Co to oznacza ? - rzucił Styles rozglądając się dookoła . 
- Handlują żywym towarem . - odpowiedział Tomlinson , w głowie obmyślając z której strony zaatakować . 
- Robią z nich prostytutki i wywożą za granicę . - dodał Payne . 
- Kutasy . - wysyczałem przez zęby , mając ochotę zabić tych kretynów własnymi rękami . 
- Plan jest taki . - zaczął Tommo . - Ja i Styles idziemy od środka , z moich wyliczeń wynika , że facetów jest czterech . Tygi nie ma w środku , pewnie pojechał po '' towar '' . Wy w trzech wparujecie od tyłu , gdyby chcieli nam uciec . 
- Równie dobrze , możemy wpuścić tam gaz duszący . 
- Harry - rzucił Tommo , nie dowierzając głupocie swojego przyjaciela . - W środku są dziewczyny . 
- A no tak .. sorry , kontynuuj . 
- Więc jak już mówiłem , zagonimy ich w kozi róg . Horan wszystko okej ? - brunet zadał mi pytanie . 
- Tak , tylko jak pomyślę co te męskie dziwki mogły zrobić mojej Em , mam ochotę ich zabić . Gołymi rękami . 
- A my Ci w tym pomożemy . - poparł mnie Tomlinson , kładąc rękę na moim ramieniu . 


-------------------------------
Ugh ♥ dziękuję za aż 32 OBSERWATORÓW
 i tak bardzo motywujące komentarze ♥ 
Jesteście niesamowici ! 
Dodałam nowych bohaterów :) Jeżeli chcecie się z nimi zapoznać to  KLIK .
więc :
Jeżeli będzie dużo komm . jutro pojawi się nowy rozdział ♥ 
Kocham . xx 






niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 10 .

'' Coś ważniejszego od Ciebie ? Wątpię ... ''

- Podoba Ci się ta sukienka ? - blondyn zadał mi pytanie , patrząc na piękną kreację za szybą . Nie odpowiedziałam , nie moja wina że byłam uparta . To natura . Niall mocniej objął mnie ramieniem w celu rozśmieszenia ale mu nie wyszło .
- Em , co z Tobą ? - zapytał a ja myślałam , że mu przywalę .
- Nie nic . - burknęłam pod nosem a chłopak nie dawał za wygraną .
- Zawsze masz jakieś problemy .
- Ale o tym , że to ty je robisz to zapomniałeś  . - odpyskowałam . Chłopak pokręcił głową z rozbawieniem.
- Jesteś najdziwniejszą dziewczyną jaką miałem . - zachichotał .
- Dzięki . - rzuciłam odwracając głowę w przeciwnym kierunku  . Szliśmy przez centrum handlowe co chwile zatrzymując się przy jakichś stoiskach . Było naprawdę wiele pięknych ubrań , i ceny też były nieziemskie .
- Kupię Ci jakąś sukienkę . Sama wybierzesz czy mam Ci pomóc ?
- Jak chcesz . - miał mnie dość.
- Skarbie ... - wysyczał przez zęby , wysilając się na uśmiech . - Możesz przynajmniej udawać , że Ci się podoba ?
- Podoba .
- Od razu lepiej . - uśmiechnął się całując mnie w policzek . Weszliśmy do sklepu , a kobieta pracująca w nim na rozkaz mojego chłopaka przyniosła milion dziwnych sukienek .
- Wybierzesz co chcesz i jedziemy do domu .
- Serio ? - pisnęłam z nutką nadziei .
- Nie . - frajer .
Chłopak usiadł się na kanapie na przeciwko przymierzalni , a ja weszłam do środka w celu przymierzenia kilku kiecek . Co niby miałam zrobić ? Pierwsza sukienka  do przymierzenia miała kolor czerwony .
No tak ...  cóż za oryginalność . Przyłożyłam ją do siebie , patrząc na oko czy będzie pasowała . Postanowiłam się nie spieszyć . Przyjechaliśmy na zakupy pierwszy i ostatni raz . Po prostu będę robiła wszystko , żeby mu się to znudziło . Ubrałam czerwoną kreację i wyszłam by pokazać się blondynowi .
Gdy wyszłam rozmawiał przez telefon , jednak gdy tylko mnie zauważył od razu się rozłączył .
Oczywiście mu się podobało . Po trzech godzinach zakupów , byłam padnięta . Co te wszystkie dziewczyny widzą w tych całych sklepach . Przymierzyłam tysiąc sukienek , z których wybrałam cztery . No nie ja , blondyn .
Oczywiście zabraliśmy czerwoną sukienkę , kremową , czarną i miętową . Gdzie ja w tym pójdę ? Zostały jeszcze trzy do przymierzenia a ja naprawdę nie miałam już ochoty , a Niall cały czas był pełen energii .
Gdy po raz  kolejny weszłam do przymierzalni , założyłam sukienkę i patrząc w lustro , po moim policzku spłynęła samotna łza . Usiadłam na ziemię chowając głowę w dłonie .
- Emm, już ? - usłyszałam głos chłopaka , a po chwili niebieskooki siedział obok mnie . - Skarbie co jest ? - posłał mi uśmiech , a ja byłam zmuszona go odwzajemnić .
- Wszystko okej . - wytarłam policzek .
- Kochanie ...
- Jest dobrze . - znowu się uśmiechnęłam i zaczęłam wstawać z podłogi . Cieszyłam się że nie pytał dlaczego płakałam , nawet ja nie znałam powodów .  Nie mogłam zrzucić wszystkiego na bezsilność , to sumienie . Czułam się jakbym po protu go wykorzystywała , nie chciałam tego robić .
- Jedziemy do domu ? - chłopak zapytał podając mi rękę . Skinęłam głową na znak , że się zgadzam .
Niall  zaczął zmniejszać odległość między naszymi twarzy , gdy był kilka milimetrów ode mnie , chciałam odwzajemnić gest , ale coś przeszkodziło .
- A psik ! - kichnęłam chłopakowi prosto w twarz . Szybko zasłoniłam dłońmi usta , patrząc na zdezorientowanego blondyna . - Przepraszam ! - pisnęłam patrząc na chłopaka .
- Ale buziaka i ta chcę . - zaśmiał się , przygryzając wargę .
- Będziesz chory . - odpowiedziałam robiąc krok w tył , gdy blondyn znów chciał dać mi buziaka .
- Nie ma problemu . - odparł znowu , próbując mnie pocałować .
- Ja nie chcę  , żebyś był chory . - zaprzeczyłam posyłając uśmiech i wymijając go w przymierzalni  .
Chłopak wyszedł za mną , obejmując opiekuńczo ramieniem . Nie czułam się dobrze to pewnie grypa .
Przez całą drogę kaszlałam i do tego ten okropny katar . Ból głowy nie dawał za wygraną , czułam się okropnie  .  Gdy jechaliśmy do domu , telefon Niallera kilkakrotnie brzęczał  , ale chłopak go ignorował .
- Może to coś ważnego . - rzuciłam gdy wyświetlacz znowu zaczął migać .
- Coś ważniejszego od Ciebie ? Wątpię .
- Mówię serio . - dodałam .
- Ja też . - odparł i znowu skupił się na jezdni . Gdy dotarliśmy na miejsce  , Horan wyszedł z samochodu i okrążając go , wziął mnie na ręce . Od razu zaczął kierować się w stronę sypialni , po czym położył mnie do łóżka . Telefon znowu zaczął wibrować .
- Cholera . - przeklął pod nosem i przykrywając mnie kocem usiadł na skraju łóżka . - Posłuchaj skarbie , ja muszę gdzieś jechać , za chwilę wpadnie tu Pezz  .
- Pezz ? - zapytałam .
- Perrie . Dziewczyna Zayna , Mulat z klubu , kojarzysz ?
- Tak .
- Zaraz tu będzie ?
- Ale poczekaj , po co ?
- Bo ja muszę lecieć , a Ty jesteś chora .
- Niall , dam sobie radę .
- Nie wątpię . - uśmiechnął się poprawiając koc .
- A Ty gdzie jedziesz ? - zapytałam wycierając nos chusteczką .
- Obowiązki . - pocałował mnie w policzek i żegnając się , odjechał .

---------------------------------
Noi jest kolejny ♥ 
Jeżeli będzie dużo komentarzy , to kolejny pojawi się jutro ♥ :* 
Kocham . xx 








sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział 9 .

'' Em , nie lubię tych gierek ... ''

Obudziły mnie promienie słoneczne , więc stwierdzić mogłam , że jest około dwunastej . Tak kocham spać .
Nie ukrywałam tego , że byłam nieco zawiedziona brakiem mojego towarzysza  . Obudził się wcześniej i uciekł, było mu aż tak źle ? Niechętnie wyszłam z łóżka kilkakrotnie  się przeciągając . Chciałam wolno i w spokoju wziąć ciepłą kąpiel , zrobić poranną toaletę i dopiero zdecydować się na zejście , ale coś mi przeszkodziło . Dźwięk rozbitego szkła , spanikowałam . Przeciągnęłam przez głowę jedną z koszulek Nialla i migiem zaczęłam kierować się w stronę salonu . Gdy byłam na schodach usłyszałam tylko uciszającego Horana i jakiegoś gościa który wymieniał szybę . Miał może z 20 - 25 lat , pewnie był znajomym blondyna. 
- Ciszej ... moja dziewczyna śpi na górze . - szeptał a ja jak na zawołanie weszłam do salonu . Chłopak zmierzył mnie od góry do dołu , a ja dopiero teraz wpadłam na to , że stoję tam przed nim pół nago . 
- Louis ! - krzyknął Horan , karcąc spojrzeniem bruneta . Chłopak zaczął się śmiać i wrócił do swojej roboty .  
- Nie bulwersuj się . Znam zasady . - zaznaczył nawet się nie odwracając . 
- Em , czemu już nie śpisz ? - zapytał i podszedł bliżej by dać mi buziaka . 
- Bo znikłeś .  - opowiedziałam z miną zbitego pieska ponownie wpijając się w jego usta . 
- Umm , ta koszulka bardzo dobrze na Tobie leży . - zaśmiał się przygryzając uwodzicielsko wargę . 
- Spieszyłam się  !
- Gdzie ? - zapytał z rozbawieniem . 
- Ratować Cię . - ponownie wybuchł śmiechem . - To nie moja wina , że totalnie zryłeś mi psychikę . - rzuciłam śmiertelnie poważnie , a Horan , tak samo jak jego towarzysz nie mógł powstrzymać się od śmiechu. 
- Idioci . - rzuciłam i odwracając się na pięcie , zaczęłam kierować się w stronę schodów . 
- Gdzie idziesz ? - usłyszałam za sobą głos blondyna . 
- Kąpać się . - odowiedziałam , nawet się nie odwracając . 
- Ej piękna ! - odwróciłam się , bo te słowa nie były wypowiedziane przez Nialla . - Miło było Cię poznać . - krzyknął Louis , ostatni raz mierząc mnie od góry do dołu . 
- I wzajemnie . - odowiedziałam mu na jakże miły uśmiech . 
- Tommo ! Masz za dużo zębów ?! - Horan się zdenerwował . - Gdybyś nie był moim przyjacielem zginałbyś już śmiercią tragiczną . 
- Wiem , wiem zazdrośniku  !  To się więcej nie powtórzy .  
- Ja myślę . - odpowiedział blondyn śmiertelnie poważnie . 
- Niall ja czekam ! - krzyknęłam z góry , ale w odpowiedzi dostałam tylko opętany śmiech Lou . Debile .
Gdy weszłam do łazienki odkręciłam wodę , by napełnić wannę . Marzyłam o ciepłej i relaksującej kąpieli . 
Nalałam  płynu do kąpieli w efekcie czego , otrzymałam  mnóstwo bąbelków . Zdjęłam koszulkę , majtki i zanurzyłam się w cudownej wodzie . Było idealnie . 
- Znajdzie się tu miejsce dla mnie ? - zapytał Niall stojąc w drzwiach łazienki . 
- Hmm ... może coś da się wykombinować . - zaśmiałam się robiąc miejsce dla chłopaka . Blondyn bez namysłu zaczął ściągać z siebie ubrania by już po chwili znaleźć się w wannie . Zajął miejsce za mną tak , że ja mogłam się spokojnie oprzeć o jego tors , co zrobiłam  . 
- Kto to był ? Ten chłopak .  - zapytałam , trzymając jego dłoń . 
- Stary znajomy . - odpowiedział po chwili namysłu . - Dobry znajomy. - wtuliłam się w jego ciało . - Masz dziś może ochotę na zakupy ? 
- Zakupy ? - powtórzyłam . 
- Takie wielkie zakupy , a potem jakaś impreza . 
- Nie zrozum mnie źle  , ale nie chcę Twoich pieniędzy . - powiedziałam i delikatnie się od niego odsunęłam.
- Słucham ? 
- Po prostu nie chcę , żebyś traktował mnie jak kolejną dziwkę , która leci tylko na twoją kasę . - powiedziałam i wyszłam z wanny . 
- Emm , przestań , przecież nie miąłem nic złego na myśli . - tłumaczył ale ja nie słuchałam . Szczerze mówiąc nie jarała mnie ta jego kasa  . Milion drogich samochodów , wielka willa , mnóstwo pieniędzy ... to nie moja bajka . Wyjęłam z komody bieliznę po czym wsunęłam na siebie majtki i próbowałam zapiąć stanik . 
- Zrobię to . - Niall mnie wyręczył . - A teraz powiedź mi o co Ci chodzi ? 
- Kompletnie nic . - zlekceważyłam go . 
- Em , nie lubię tych gierek . - wziął głęboki oddech , a ja przeciągnęłam przez głowę białą bokserkę . 
- No bo ja ... mnie po prostu nie jara te twoje bogactwo , wręcz przeciwnie . Uważam , że to jest głupie . Masz wszystko czego chcesz ... ugh . - wykrztusiłam to z siebie . 
- Ja po prostu chcę , żebyś miała wszystko czego potrzebujesz . 
- I ja to doceniam , ale bez przesady Niall . Nie możesz wydawać na mnie pieniędzy . 
- Kiedy ja chcę ! Chcę wydawać na Ciebie wszystkie moje pieniądze . Nie na kogoś innego tylko na Ciebie! - krzyknął zdenerwowany . - Więc czy Ci się to podoba czy nie , ubieraj się na zakupy ! 
- Niall ! 
- Nie Emily ! Chciałem normalnie , ale nie da rady więc  , albo sama pójdziesz ze mną na zakupy , albo wezmę Cię tam siłą . 
- Ja nigdzie nie idę ! - krzyknęłam krzyżując ręce na piersi . 
- Sama tego chciałaś .  - powiedział i przerzucił mnie sobie przez ramię . 
- Niall ! Puść mnie ! - krzyczałam waląc go pięściami po plecach , ale to nic nie dało . Byłam boso ! 
Zaniósł mnie do samochodu , i po prostu mnie tam wepchnął . 
- Ej ! - krzyknęłam , przecierając rękę , od bólu które spowodowało uderzenie o siedzenie w samochodzie.
Już chciałam wyjść z tego pieprzonego samochodu , trzaskając za sobą drzwiami ( za co pewnie by mnie ochrzanił bo to jego ulubiony samochód ) i iść sobie gdzieś daleko od niego , gdy ten dupek zamknął mnie w samochodzie , podczas gdy on sam udał się do domu . Po kilku minutach wyszedł z domu przekręcając kluczem zamek w  drzwiach  , niosąc w ręku moje converse  i  swoją bluzę . 
- Masz  , żeby Ci było ciepło . - uśmiechnął się i podał mi buty i bluzę . 
- Weź spadaj . - odpowiedziałam i odwróciłam głowę w drugą stronę . Co On sobie myślał ? Ja mu tego płazem nie puszczę ... Nie ja . 

----------------------------------------
Hej Miśki ♥

 TEN ROZDZIAŁ JEST Z DEDYKACJĄ dla :

Marty Jędrzejczyk ♥ 
hahaha ♥ , gdy pojawił się Lou od razu o tobie pomyślałam ♥ 
+ Twoje komm , motywują mnie tak bardzo , że nawet długo się
 nie zastanawiałam nad tą dedykacją ♥ 
+
dziękuję za 28 OBSERWATORÓW ! :*
kocham Was bardzo ♥ xx
Jeżeli możecie to :
czytasz ? - komentujesz 
BARDZO MOTYWUJESZ :*